Sześć tygodni, jedna działka pod Nakłem i podwórko, które przez lata było błotem z blaszanym garażem w rogu. Prowadziliśmy ten dziennik dla siebie, żeby pamiętać, co ustaliliśmy z wykonawcami i dlaczego. Publikujemy go, bo kiedy sami zaczynaliśmy, najbardziej brakowało nam opisu całej drogi od rozbiórki do pierwszego zaparkowanego samochodu.
Garaż znika, zostaje pytanie o papiery
Stary garaż z blachy i pustaków stał na płycie, której nikt nie pamiętał. Zanim przyjechała koparka, sprawdziliśmy, czy rozbiórka wymaga zgłoszenia. Przy małych obiektach gospodarczych często wystarczy zgłoszenie, ale zasady warto sprawdzić u źródła, czyli w materiałach Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego.
Gruz z betonu wykonawca odebrał osobno, bo da się go ponownie wykorzystać jako kruszywo. Blacha poszła do skupu złomu.
Ile ziemi mieści się na jednym podwórku
Pod podjazd trzeba było zdjąć około 40 centymetrów gruntu. Na papierze to niewiele, w praktyce kilka wywrotek. Najwięcej czasu zajęło ustalenie spadków, tak żeby woda z deszczu spływała do ogrodu, a nie pod drzwi garażu.
Zanim zaczęliśmy, zajrzeliśmy na mapy Państwowego Instytutu Geologicznego. Pokazują, jakie grunty dominują w okolicy, i to od razu podpowiada, czy trzeba będzie myśleć o wymianie.
Glina, która nie chciała współpracować
Pod warstwą humusu była glina. Brukarz powiedział wprost: na takim podłożu kostka po dwóch zimach się zapadnie. Wymieniliśmy grunt na pospółkę i zagęszczaliśmy ją warstwami.
Między gliną a nową podbudową położyliśmy geowłókninę, czyli matę z włókien syntetycznych, która oddziela warstwy i nie pozwala im się mieszać. Kosztuje niewiele, a robi ogromną różnicę.
Kruszywo, zagęszczarka i cierpliwość
Podbudowa z kruszywa łamanego to część, której potem nie widać, a od której zależy wszystko. Pod podjazd dla samochodów osobowych wykonawca zrobił grubszą warstwę niż pod chodnik przy domu.
Jeśli chcesz sprawdzić, jakie wymagania mają materiały budowlane i skąd biorą się normy, dobrym źródłem jest Instytut Techniki Budowlanej. Tam trafiają badania wielu wyrobów, które potem lądują na naszych podwórkach.
Wzór, krawężniki i pierwsze przejechanie
Wybraliśmy prosty wzór w jodełkę, bo lepiej znosi skręcające koła. Krawężniki osadzone w betonie trzymają całość, a fugi zasypane piaskiem zostały na koniec zagęszczone płytą z gumową nakładką, żeby nie porysować kostki.
Przy większych realizacjach, na przykład parkingach albo drogach dojazdowych, projekt podpisuje osoba z uprawnieniami. Czy inżynier je ma, sprawdzisz w rejestrze Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa.
Woda spływa tam, gdzie miała
Pierwsza ulewa była najlepszym odbiorem. Woda zeszła do ogrodu, kałuż nie było. Zostały drobne poprawki przy krawężniku i dosypanie piasku w fugi po kilku tygodniach.
Gdybyśmy mieli zacząć jeszcze raz, zmienilibyśmy jedno: wcześniej zapytalibyśmy o grunt. Cała reszta to już tylko kostka.